Dzień 10.

Po rozkołysanej nocy zjadamy wreszcie śniadanie z jajecznicą 🙂 i ruszamy w dalszą drogę do domu. Docieramy do miejsca skąd każdy z nas pojedzie osobno i gdzie zaczynaliśmy naszą wspólną podróż. Czułe pożegnania i przedłużanie tej chwili to już tradycja. Jednak jak to mawia Andrzej – „pora do domu” . Ruszamy. Już przed granicą z Polską łąpią nas deszcze i burze. Mnie trzymają do granic mojego miasteczka chwilami niemal zrzucając z motocykla podmuchami burzowego frontu. Ale nic nas nie zatrzyma, gdy zmierzamy do domu i do naszych bliskich.

Trasa z Siofoku do miejsca naszego rozstania poniżej.

Łącznie tego dnia zrobiłem 620 km. Cała trasa TheTric2Teth w moim przypadku wyniosła 3350 km. Podobnie Alka i Andrzeja. Darek dołożył do tego około 400 km. Ale tak to jest jak się mieszka na końcu świata. Wszędzie daleko. Co w przypadku jazdy motocyklem nie jest wadą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s