Dzień 3.

Poranek w Wyszegradzie

Trzeci dzień naszej wyprawy rozpoczynamy od śniadanka przy słynnym moście – szczegóły znajdziecie w opisie drugiego dnia naszej podróży. Humory dopisują – zapowiada się piękna pogoda, a może dlatego, że nie było Csaby ? Nasz plan przewiduje pokonanie tylko 235 kilometrów. Zaplanowana rezerwa czasowa pozwala nam spróbować zabawy poza asflatem, w razie konieczności zmiany trasy nie opóźnimy zanadto naszego przybycia do Plav’u – miejsca naszego kolejnego noclegu. Przy śniadaniu nie śpieszymy się, skłaniając się do konsumpcji w stylu slow-food. Omlety są nienajgorsze.

Śniadanko przy moście w Visegradzie
Śniadanko przy moście w Visegradzie

Żegnani przez lokalną władzę, która szykuje się na nalot turystów na most ruszamy w kolejny etap naszej trasy:)

Pożegnanie
Pożegnanie

Jeszcze tylko szybki rzut oka na legendarny most i jazda !

Spojrzenie na most, bez mostu w tle.
Spojrzenie na most, bez mostu w tle.

Pierwszy off-road

Po opuszczeniu miasta ruszamy drogą wzdłuż jeziora na rzece Lim. Drogi w Bośni prowadzą wzdłuż górskich rzek, na których często spotyka się sztuczne jeziora. Widoki są fantastyczne, gdy droga wije się po ścianie wąwozu i z jej wysokości można podziwiać te genialne krajobrazy. Nie wiadomo co lepsze – sunąć pięknymi winklami bez ustanku, czy zatrzymywać się by zrobić parę fotek ?

Jezioro na rzecze Lim
Jezioro na rzecze Lim

Miejsce jest tak urocze, że postanawiamy uwiecznić je z nami w pierwszym planie. Teraz nabiera wyrazu 🙂 Groźne urwiska i groźne urwisy.

No, teraz to jest widok !
No, teraz to jest widok !

Chwilę później rozpoczęliśmy pierwszą próbę zjechania z asfaltu. Szybko przestawiamy kierownice i ruszamy drogą wzdłuż rzeki Suceska z nadzieją przejechania na skrótu do Cajnic i dalej do przejścia granicznego w Metalijka.

32-20140621_105507

Niestety po przejechaniu ok. 10 km droga wzdłuż rzeki/strumienia Suceska droga okazała się zamknięta, ale nie zepsuło to nam doskonałej zabawy. Szczególnie Alkowi, który lubi jak jest mokro. Te pierwsze kilometry off-roadu zakończone błotną kąpielą są przyjemną rozgrzewką i mimo konieczności zawrócenia nikogo to nie martwi. Omijanie ogrodzeń i zjeżdżanie poza asfalt, szczególnie wzdłuż koryt rzek jest bardzo ryzykowne. W tym kraju ciągle pozostało blisko 200.000 min – pozostałość po wojnie na Bałkanach, a każdego roku pola minowe zbierają swoje żniwo. Ostatnie powódź wypłukała kolejne miny i tym bardziej ostrożność jest zalecana.

Błotny finał
Błotny finał

37-20140621_113241 41-20140621_113555

Zawinęliśmy zatem, mając świadomość,  że nasz dzienny dystans urósł o 60 kilometrów. Tym razem już szybciej przelatujemy szuterkiem i docieramy na krótki postój przed dalszą podróżą. Jest ciepło i płyny znikają w szybkim tempie. Uzupełniamy elektrolity, dzielimy się wrażeniami. Coraz bardziej wierzymy, że nasz plan uda się zrealizować bez przeszkód.

Krótka przerwa
Krótka przerwa, zaczyna być ciepło !

Znajdujemy alternatywny skrót, który prowadzi łatwą szutrową drogą przez góry z Hladilii do Cajnic. W Cajnicach dolewamy paliwa i docieramy do granicy z Czarnogórą w Metalijce, gdzie podziwiamy siebie z zupełnie inne perspektywy.

Granica z Czarnogórą
Granica z Czarnogórą, straż graniczna pozwala poprawić makijaż także od góry.

Obiad w Pljevlji i przelot przez północną Czarnogórę

W Pljevlji zjadamy po steku a’la Durmitor (ufff…) i kontynuujemy jazdę przez północną Czarnogórę. Dzięki remontom dróg mamy okazję jeszcze raz tego dnia pojeździć po kamieniach i błotku, co wszystkim sprawia frajdę. Wieczorem docieramy do Plav położonego nad pięknym jeziorem otoczonym górami. „Kąpiel” w jeziorze przywraca naturalne kolory naszym butom i spodniom. A upragnione Niksicko, czyli Nik pozwoli uzupełnić neidobór płynów i nawiązać nową znajomość – Nik będzie nam towarzyszył także w dalszej podróży.

Hotel Kula Damianowa swoim górskim charakterem pozwala nam zrelaksować się przed kolejnym dniem podróży – dniem, kiedy dotrzemy do celu ! Zjadamy czernogórskie przystaweczki, popijamy serbskim, całkiem niezłym winem (Vranac) i lulu spać. Trzeba zebrać siły na kolejny, jakże ważny dzień naszej podróży.

Zmywanie błota w jeziorze w Plav
Zmywanie błota w jeziorze w Plav
Hotel Kula Damianowa
Hotel Kula Damianowa

Videorelacja

Ten etap naszej podróży możecie obejrzeć w filmie, do którego link znajduje się poniżej.

Dzień 3. Bośnia i Czarnogóra

Trasa

Trasa tego dnia liczyła 295 km z tego około 50-60 poza asfaltem.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s