Dzień 8.

Poranek w Kosovie zaczynamy, co ciekawe, od śniadania. Szału nie ma. Hotel Kosova Park ma dwa oblicza. Wieczorna pizza była ok. Śniadanie wręcz przeciwnie. Przestawiamy kierownice i pompujemy powietrze do opon. To swoiste pożegnanie z off-roadem. Choć jest nadzieja na enduro-zabawę w Durmitorze w Czarnogórze, jeśli nam czas i pogoda pozwolą.

Dmuchanie luftu
Dmuchanie luftu

Przekraczamy granicę z Czarnogórą w masywie góry Żljeb krętą drogą R106 i po wielu zakrętach docieramy do wąwozu Tary. Zatrzymujemy się by zrobić \zdjęcia i zostajemy zaatakowani przez autobus Rosjan. Po krótkiej lekcji tego języka powracają koszmary z dzieciństwa i młodości. „Kakije widy sporta ty uwliekajesz ?”. To zdanie w ustach Andrzeja nas rozkłada. Pora jechać dalej.

Rzeka Tara
Rzeka Tara

Na kolejnym krókim fotopostoju leci na nas kawałek góry. Trzeba stąd spadać !

Lecą kamienie

Lecą kamienie

Trzeba stąd uciekać
Trzeba stąd uciekać

Docieramy do słynnego mostu na Tarze. Harrison Ford i kompani najpierw wysadzają zaporę a woda niszczy most. Tak to się dzieje w filmie „Komandosi z Navarony”. W rzeczywistości most stoi jak stał.

Słynny most na Tarze
Słynny most na Tarze

Krótki postój przy moście i lecimy do Żabljaka licząc na to, że uda nam się przejechać przez Durmitor północną drogą przez kanion rzeki Susica. Po dotarciu do tego górskiego miasteczka zasięgamy języka u niezwykle kompetentnej kelnerki i uzbrojeni w wiedzę prawie od razu trafiamy na właściwą trasę. Droga i widoki są niesamowite.

Kanion Tary widziany z Durmitoru
Kanion Tary widziany z Durmitoru

Wąwóz Tary jest jednym z najgłębszych wąwozów w Europie. To widać.

Krótki postój na wykonanie zdjęć
Krótki postój na wykonanie zdjęć
Ruszamy do kaniony Susicy
Ruszamy do kaniony Susicy

Już podczas wyjeżdżania z kanionu łapie nas deszcz. Docieramy do Milogory – restauracji na rozdrożu w wiosce Trsa. Tam ostatni raz próbujemy czarnogórskiej kuchni i ruszamy do wąwozu Pivy.

Milogora w Trsie zawsze milo wita.
Milogora w Trsie zawsze milo wita.

Ile to już razy lecimy wzdłuż Pivy ? To mój (chyba) piąty lub szósty raz. Szybciutko przekraczamy granicę z Bośnią i wzdłuż Bistricy lecimy do Sarajeva, by dać sobnie szansę spróbowania klimatu tego miasta. Niesty na ostatnich kilometrach łapie nas mego burza a wcześniej bośniacka policija. Leje okropnie i przemoczeni docieramy do hotelu Telal na ulicy Abdesthana. Nie poddajemy się jednak i korzystając z chwilowej przerwy w opadach idziemy poszukać lokalu, w którym obejrzymy mecz. Fajka wodna o smaku jabłokowo-anyżowym nadaje temu wieczorowi mglistej atmosfery. Szczególnie gdy Alek robił „inhalacje” 🙂

Sarajevo, Baszczarszja by night.
Sarajevo, Baszczarszja by night.

Videorelacja

Dzień 8. Kosovo-Montenegro-Bosnia

Trasa

Trasa ósmego dnia.

One Comment Add yours

  1. MarekV pisze:

    Ciężko było znaleźć ten artykul w google, stronka ciekawa, zasługuje na większy ruch. Pozycjonowanie w 2015 stało się bardzo trudne, jest coś co ci się napewno przyda, poszukaj sobie w google – niezbędnik dla każdego webmastera

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s